Jak już wspominałam, miałam sporo planów na ten nowy semestr. Ale żeby było ciekawiej, to u mnie się ZAWSZE coś wydarzy. Tym razem zafundowałam sobie kilkudniowy pobyt w szpitalu i przywitam wiosnę z...
Wraz z początkiem nowego semestru wracam też na bloga. Sesję mogę uznać za prawie skończoną, więc bez wyrzutów sumienia i pełna nowych pomysłów, poświęcam się wirtualnemu życiu. Częściej odwiedzam t...
Ilość wypijanej przeze mnie kawy w czasie sesji jest zapewne kilkukrotnie wyższa niż w inne dni. Chociaż w tym roku raczej rekordu nie pobiję, bo przerzuciłam się na napoje energetyczne (mąż mój tylk...
Nie spodziewałam się, że kiedykolwiek o godzinie dwudziestej, kierunek łóżko będzie jedynym słusznym wyborem. Tym bardziej, że jestem sową i siła grawitacji działa na moją głowę najbardziej w godzina...
Ta notka powinna była sama się opublikować. Albo przynajmniej mieć taką szansę. Ale nie będę nikogo okłamywać, że powstała własnie przed chwilą. I nie będę ukrywać, że zamiast czytać niezwykle fascyn...
Ja wiem, że nie wypada się ciągle tłumaczyć z zaległości, więc napiszę od razu – styczeń to podwójna sesja, więc moja obecność w internecie może być mniejsza (powinna, ale nie od dzisiaj wiado...
Uprzejmie donoszę, że Liftonoszki wznowiły działalność. W troszkę zmienionym składzie, ale równie inspirującym. Z tej wyjątkowej okazji chciałabym pokazać mojego trzeciego w tym roku scrapa. Oryginał...
Do zrobienia albumu z wrześniowego wyjazdu do Pragi zbierałam się trzy miesiące. Kiedy już wreszcie wywołałam zdjęcia, trzy dni się na nie przyglądałam. Aż w końcu w Sylwestra zabrałam się za tworzen...
Rok 2011 mogę uznać za udany. Spełniło się kilka moich marzeń, mniejszych i większych. Rozwinęłam się scrapowo i twórczo. Nauczyłam się robić scrapy, wypracowałam swój własny styl. Wyszłam za mąż i u...
Czasem nawet mocne postanowienie poprawy w blogowaniu nie wystarczy, bo można np. rozchorować się przed samymi świętami. I to podwójnie. Czas na przygotowania do świąt drastycznie się skurczył, nie s...
Nadrabianie zaległości w grudniowniku idzie mi dość wybiórczo przez małe problemy techniczne. A raczej przez brak tuszu w drukarce. Zdjęcia chwilowo jestem zmuszona drukować hurtowo i tak też uzupełn...
Wszystko zaczęło się od tego, że razem z koleżanką, zamiast na zajęciach z rysunku, wylądowałyśmy u mnie. I wtedy wpadłyśmy na szalony pomysł stworzenia domków z piernika. Pamiętając jeszcze przeżyci...
Niektóre z tych kartek pokazywałam już na blogu The ScrapCake, a skoro zaczął się już grudzień to czas na ich debiut na moim własnym blogu. Dzisiaj pokażę połowę, tego co do tej pory udało mi się stw...
Pierwszego grudnia było o czynieniu świata lepszym. Nie jestem w tym ekspertem, chociaż ilość zgromadzonych przeze mnie śmieci (bo mi się wszystko przyda) to już całkiem porządny recykling. Dzięki mn...
Muszę się przyznać, że zawsze grudzień mnie zaskakiwał. Tym, że już jest. Że się skończył listopad i nagle pojawił się grudzień. Naprawdę, zawsze mnie to zaskakiwało. Bardziej niż zima drogowców. Prz...
Generalnie, dużo lepiej idzie mi publikacja nowych prac na flickrze. Nie mam tam takich przestojów jak na blogu. No chyba, że po prostu mam przestoje twórcze i nic, ale to zupełnie nic twórczego nie ...
Tak jak nieszczęścia, moje scrapy też… powstają parami. Czasem i trójkami, bo rzadko taki maraton scrapowy kończy się na jednej sztuce. Zaszalałam ostatnio i zliftowałam też zaproponowaną przez...
Powoli rozkręcam się po długiej przerwie w scrapowaniu. Takie powroty do tworzenia wcale nie są łatwe, człowiek się odzwyczaja, że glimmer misty się rozlewają (na szczęście szybka akcja reanimacyjna ...
Praga ma w sobie coś magnetycznego. Coś co sprawiło, że chociaż od poprzedniego wyjazdu minęło dopiero kilka miesięcy to w ciągu dwóch dni podjęliśmy decyzję i wyruszyliśmy w podróż. Naszą podróż poś...
You are no longer following . Undo?